Przeprowadzka źródłem stresu

W 1967 roku dwaj amerykańscy psychiatrzy: Thomas Holmes i Richard Rahe opracowali skalę 43 wydarzeń życiowych, stanowiących silny bodziec stresowy, a następnie wykazali interesującą zależność statystyczną pomiędzy owymi wydarzeniami a prawdopodobieństwem zapadnięcia na poważną chorobę. Ciekawe, iż jednym ze stresorów były przeprowadzki, pojawiające się na liście Holmsa w dwojakiej postaci. Zmiana warunków zamieszkania oraz zmiana miejsca zamieszkania uplasowały się odpowiednio na 28 i 32 miejscu, dając łącznie 45 punktów, a więc nie tak mało. Okazuje się więc, że przeprowadzki – nawet do upragnionego i wymarzonego mieszkania – mogą być groźne dla naszego zdrowia i prowadzić do psychosomatycznych zaburzeń. Teraz wiem, dlaczego tak bardzo nie lubię przeprowadzek. Nie chodzi o bałagan, rozgardiasz i chaos. Nie chodzi o ciągłe kłótnie z mężem czy problemy z przewozem. Po prostu – przeprowadzki okropnie mnie stresują. A taka trauma może spowodować straszne konsekwencje! Podobno w Ameryce osoby z tego typu fobią organizują się w grupy wsparcia i przechodzą terapię. Według męża, ja też powinnam. Bo jestem nieznośna. Zamieniam przeprowadzkę w horror, którego nie sposób zapomnieć.

Comments are closed.