Przygotowujemy się do przeprowadzki

Jednego zazdroszczę ludom koczowniczym. Ich umiejętności błyskawicznej przeprowadzki w nowe miejsce. Kilka, najwyżej kilkanaście godzin i jest po bałaganie. Dobytek sprawnie spakowany, namiot lub jurta – złożone, można rozpocząć wędrówkę w poszukiwaniu nowej lokalizacji. Niestety, przeprowadzki w krajach wysoko rozwiniętych to skomplikowany proces logistyczny, zwłaszcza gdy ambitnie zabieramy się za nie sami. Najpierw musimy rozwiązać podstawowy problem – w co (i jak) spakować tę niewiarygodną masę bubli, która przez minione lata stała się naszą własnością. Te wszystkie wazoniki, dzbanuszki i koszyczki, te porcelanowe ozdóbki przywożone z wakacji! I te szpargały zalegające w zakurzonych szufladach: stare listy, widokówki, laurki i fotki. Tak więc sam proces selekcji rzeczy nadających się do przeprowadzki jest niezwykle pracochłonny i zabiera wiele czasu. Jeszcze gorzej jest z pakowaniem takich bibelotów. Nie sposób ich sensownie poukładać w pudłach, bo mają różne wymiary i odmienne kształty.

Comments are closed.